1 / 31

Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.

Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. JANUSZ KORCZAK. ( 1878-1942). W paru słowach….

justis
Download Presentation

Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.

An Image/Link below is provided (as is) to download presentation Download Policy: Content on the Website is provided to you AS IS for your information and personal use and may not be sold / licensed / shared on other websites without getting consent from its author. Content is provided to you AS IS for your information and personal use only. Download presentation by click this link. While downloading, if for some reason you are not able to download a presentation, the publisher may have deleted the file from their server. During download, if you can't get a presentation, the file might be deleted by the publisher.

E N D

Presentation Transcript


  1. Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat. JANUSZ KORCZAK ( 1878-1942)

  2. W paru słowach… • JANUSZ KORCZAK-właściwie Henryk Goldszmit, (ur. 22 lipca 1878 w Warszawie, zm. około 6 sierpnia 1942 w Treblince) – polski pedagog, publicysta, pisarz, lekarz, działacz społeczny żydowskiego pochodzenia. • Prekursor działań na rzecz praw dziecka i całkowitego równouprawnienia dziecka. Wprowadził samorządy wychowanków, które miały prawo stawiać przed dziecięcym sądem swoich wychowawców. Zainicjował pierwsze pismo publikowane przez dzieci. Pionier działań w dziedzinie resocjalizacji nieletnich, diagnozowania wychowawczego, opieki nad dzieckiem trudnym.

  3. Życiorys Urodził się w 1878 roku w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako syn adwokata Józefa Goldszmita (1844-1896) i Cecylii z domu Gębickiej. Jego ojciec zaniedbał formalności metrykalnych i stąd nie da się ustalić dokładnego roku urodzenia Korczaka. Jego pradziadek był szklarzem, zaś dziadek, HerszGoldszmit lekarzem w Hrubieszowie.

  4. Dzieciństwo i młodość… Rodzina Goldszmitów mieszkała w Warszawie. W latach 1886-1897 Janusz Korczak uczęszczał do szkoły początkowej Augustyna Szmury, przy ulicy Freta, gdzie panował surowy porządek. Tak głęboko przejął się stosowaną tam karą chłosty, że rodzice musieli zabrać go ze szkoły. Przebywając w domu i przygotowując się do pierwszej klasy gimnazjum, marzył o lepszym świecie, w którym nie będzie okrucieństwa i niesprawiedliwości. Marzenia te znalazły odbicie w „Królu Maciusiu Pierwszym”.

  5. Główną pasją piętnastoletniego Henryka Goldszmita było czytanie książek, w tym czasie także marzył o założeniu pisma „Debiut”, w którym zamieszczałby prace odrzucane przez inne redakcje. Jako siedemnastolatek rozpoczął pisanie powieści „Samobójstwo”, której nie ukończył. Henryk Goldszmit uczęszczał do Gimnazjum Praskiego, w którym nauka odbywała się w języku rosyjskim. Henryk nie lubił szkoły, uczył się raczej średnio, natomiast interesował się literaturą, której poświęcał cały czas wolny. Ulubionym miejscem Korczaka z okresu dzieciństwa i młodości był Ogród Saski, w którym spotykał się z rówieśnikami i starszymi kolegami. Długotrwała choroba ojca i śmierć w 1896 roku zmusiły młodego Korczaka do udzielania korepetycji, aby finansowo wspomóc rodzinę. Janusz w wieku 10 lat.

  6. W roku 1896 opublikował w tygodniku satyrycznym „Kolce” swoją humoreskę pt. „Węzeł gordyjski”, która zapoczątkowała współpracę z tym czasopismem, a także innymi. Pierwsze teksty Henryk Goldszmit podpisywał pseudonimem Hen. • W roku 1898 zdał maturę i ku zaskoczeniu przyjaciół zapisał się na Wydział Lekarski Cesarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Latem 1899 roku udał się w podróż śladami Pestalozziego, także był uczestnikiem Kongresu Syjonistycznego w Bazylei. • Studia lekarskie zajęły Korczakowi sześć lat, gdyż pierwszy rok musiał powtórzyć. Prawdziwą atmosferę naukową odnalazł na Uniwersytecie Latającym, którego został słuchaczem. Jednocześnie stał się członkiem Towarzystwa Kolonii Letnich i Warszawskiego Towarzystwa Higienicznego. W dalszym ciągu rozwijał się literacko.

  7. Janusz Korczak w mundurze za szkoły medycznej. W okresie studenckim powstała pierwsza powieść „Dzieci ulicy”. Korczak podjął pracę nauczycielską. Prowadził zajęcia na tajnej pensji Stefanii Sempołowskiej, również pracował w bezpłatnej czytelni dla biednych dzieci, natomiast sobotami w swoim mieszkaniu organizował zabawy dla najmłodszych.

  8. Janusz Korczak wśród dzieci Korczak z dziećmi i nauczycielami w Gocławku

  9. Jako wychowawca na koloniach letnich… • W latach 1900-1915 był aktywnym członkiem Towarzystwa Kolonii Letnich. W końcowej fazie studiów medycznych rozpoczął pracę na koloniach jako wychowawca. • W 1904 i 1907 roku prowadził kolonie dla dzieci żydowskich w ośrodku wakacyjnym „Michałówka” w miejscowości Daniłowo-Błędnica, w pobliżu stacji Małkinia. • W 1921 roku dzięki staraniom Korczaka na ofiarowanym i zabudowanym terenie w Gocławku powstała kolonia letnia Domu Sierot pod nazwą „Różyczka”. W 1940 roku Korczak chcąc zapewnić bezpieczeństwo i spokój w czasie wojny zorganizował tam swoim wychowankom ostatnie kolonie letnie.

  10. W służbie medyczno-pedagogicznej… • W marcu 1905 roku Janusz Korczak otrzymał dyplom lekarza i podjął pracę w Warszawie w Szpitalu dla Dzieci im. Bersonów i Baumanów przy ulicy Śliskiej. • Zobowiązany był do całodobowej opieki nad chorym oraz udzielania porad w ambulatorium przyszpitalnym. Warto dodać, że prowadził również bibliotekę. • W latach 1905-1906 Korczak zdobywał doświadczenie jako lekarz wojskowy po powołaniu na front wojny rosyjsko- japońskiej. • Dla pogłębienia wiedzy wybrał się na rok do Berlina (1907/1908) i na pół roku do Paryża (1910). Tam brał udział w wykładach z pediatrii i pedagogiki specjalnej. Przy okazji zwiedził szpitale dziecięce i zakłady zajmujące się terapią i edukacją dzieci. W 1911 roku przebywał miesiąc w Londynie zwiedzając szkoły i przytułki. W tym czasie postanowił definitywnie poświęcić się pracy z dziećmi i zrezygnował z założenia własnej rodziny.

  11. W domu sierot… W 1912 roku Korczak rozstał się z pracą w szpitalu i objął funkcję dyrektora Domu Sierot przy ul. Krochmalnej 92, pozostającego pod opieką Towarzystwa „Pomocy dla Sierot”. Współpracował ze Stefanią Wilczyńska i razem z nią zaopiekował się 85 wychowankami. Dom Sierot stał się dla Korczaka miejscem pedagogicznych obserwacji procesu wychowawczego, a także zrodziły się w nim nowe pomysły pedagogiczne (różne formy samorządu, praca nad wydawaniem „Tygodnika Domu Sierot”, którego współtwórcą stały się dzieci). Korczak zabiegał o dobry kontakt podopiecznych z otoczeniem, w tym celu zorganizował akcję 200 doniczek fuksji, którymi dzieci obdarowały sąsiadów z parterowych mieszkań. W lutym 1913 roku nastąpiło uroczyste otwarcie Domu Sierot.

  12. „Dobry wychowawca, który nie wtłacza a wyzwala, nie ciągnie a wznosi, nie ugniata a kształtuje, nie dyktuje a uczy, nie żąda a zapytuje – przeżyje wraz z dziećmi wiele natchnionych chwil”. Janusz Korczak z dziećmi przed domem dla sierot.

  13. Dom sierot –Janusz Korczak mieszkał na poddaszu. Janusz Korczak w 1914 roku został powołany do wojska, początkowo jako ordynator polowego szpitala dywizyjnego w Głuboczku na Ukrainie, następnie został lekarzem pediatrą w przytułku dla dzieci ukraińskich. W 1918 roku po powrocie do Warszawy znów podjął pracę w Domu Sierot.

  14. Lata 1918 –1931 stanowiły szczytowy okres twórczości Henryka Goldszmita. Stał się wówczas aktywnym członkiem organizacji, takich jak: Komisja do Spraw Organizacji Oświatowych, Centralny Komitet Pomocy dla Dzieci, Wydział Opieki nad Dzieckiem Robotniczym przy Centralnej Komisji Związków Zawodowych, Fundacja Polsko - Amerykańskiego Komitetu Pomocy Dzieciom. Od listopada 1919 roku Korczak wraz z Falską objął kierownictwo pedagogiczne w zakładzie wychowawczym dla sierot Nasz Dom w Pruszkowie pod Warszawą. Odwiedzał dom w charakterze lekarza i pedagoga. Czynił starania o wsparcie finansowe dla placówki. W czasie wojny polsko - bolszewickiej (1919-1920) Korczak w randze majora wojska polskiego pracował w szpitalu epidemicznym w Łodzi, następnie w Warszawie. Zaraził się tyfusem plamistym, następnie od niego zaraziła się jego matka. Jej śmierć bardzo przeżył. W 1926 roku zainicjował wydawanie tygodnika dla dzieci i młodzieży „Mały Przegląd”- jako dodatek do dziennika „Nasz Przegląd” (później jego redagowanie powierzył Igorowi Newerlemu). W latach dwudziestych Korczak nawiązał współpracę z instytucjami kształcenia nauczycieli i wychowawców, m.in.: z Państwowym Seminarium dla Nauczycieli Religii Mojżeszowej (1925/1926) - był wykładowcą psychologii, Studium Pracy Społeczno - Oświatowej w Wolnej Wszechnicy Polskiej (1929)- wykłady pt. „Społeczeństwo dziecięce". Szczególnie blisko był związany z Państwowym Instytutem Pedagogiki Specjalnej poprzez liczne wykłady na temat pedagogiki szkolnej. W 1932 roku wyprowadził się z Domu dla Sierot i zamieszkał z siostrą Anną przy ul. Żurawiej. W tym czasie podjął się nowych obowiązków, m.in. jako biegły sądowy w sprawach dzieci przy Sądzie Okręgowym na ul. Lesznej.

  15. Zdjęcia wykonane podczas wizyty w Izraelu. Janusz Korczak w EinHarod Janusz Korczak z nauczycielami w EinHarod

  16. Radio… • W 1935 roku związał się z Polskim Radiem. Pod pseudonimem Stary Doktor wygłaszał liczne pogadanki dla dzieci, co było nowością w radiofonii polskiej; otrzymał zaproszenie do „Anteny”. W 1938 wygłosił w radiu powieść „Pedagogika żartobliwa”. • W 1934 roku i 1936 roku odbył podróże do Palestyny. Był zafascynowany świętą ziemią trzech religii, ruchem na rzecz odrodzenia narodowego Żydów oraz doświadczeniami kibucowymi. • Za wybitną twórczość literacką Korczak w 1937 roku został odznaczony Złotym Wawrzynem Polskiej Akademii Literatury. • W 1938 roku współpracował z czasopismami wydawanymi w języku hebrajskim i żydowskim, m.in.:„Olami”, „Olami Hakata”, „HechalucHacair”, publikując na ich łamach powiastki, monologi i bajki dla dzieci. • Korczak w pierwszych dniach wojny wraz z wychowawcami i współpracownikami dyżurował dzień i noc w Domu Sierot. We wrześniu 1939 roku przemówił do dzieci i rodziców w Polskim Radiu, nawołując do spokoju.

  17. Janusz wraz ze studentami. „Zawarłem z życiem umowę: nie będziemy sobie przeszkadzać wzajemnie”. Zdjęcie zrobione w Hajfie na statku.

  18. Najbardziej znane utwory Janusza Korczaka… Najbardziej znane utwory Janusza Korczaka oparte są na autentycznych obserwacjach autora, wyrastają wprost z jego zainteresowań pedagogicznych i psychologicznych, są artystyczną egzemplifikacją tez wychowawczych. • KRÓL MACIUŚ PIERWSZY • SŁAWA • KRÓL MACIUŚ NA WYSPIE BEZLUDNEJ • KAJTUŚ CZARODZIEJ • UPARTY CHŁOPIEC • BANKRUCTWO MAŁEGO DŻEKA

  19. Prośba dziecka-Janusz Korczak • Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony. • Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa. • Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe. • Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą. • Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy. • Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. • Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości. • Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga ! • Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę. • Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy. • Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi. • Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy. • Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa. • Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie. • Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej. • Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są. • Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło. • Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy. • Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało. • Nie bój się miłości. Nigdy.

  20. W Getcie Warszawskim Od pierwszych dni wojny Korczak nieustannie zabiegał o wsparcie dla Domu Sierot, organizując kolonie letnie (czerwiec-lipiec 1940). Dostarczał żywność dzieciom poprzez działalność jałmużniczą. W 1940 roku Dom Sierot został przesiedlony do getta, zaś Korczaka aresztowano za nienoszenie nakazanej Żydom przez władze okupacyjne opaski z gwiazdą Dawida. Wychowawca wyczerpany fizycznie wrócił po miesiącu aresztu do Domu Sierot znajdującego się na ul. Chłodnej 33. W październiku 1941 roku Dom Sierot został przeniesiony na ul. Sienną 16-Śliską 9. Korczak cały czas walczył o środki finansowe i dary na utrzymanie dzieci. Mimo beznadziejnej sytuacji organizował tajne nauczanie, życie kulturowo-oświatowe poprzez inscenizacje bajek i innych tekstów. Na początku 1942 roku Korczak podjął się opieki nad zaniedbanym internatem dla sierot przy ul. Dzielnej. Od maja do sierpnia 1942 nocami pisał „Pamiętnik”, który ukazywał tragiczny obraz okupacji hitlerowskiej. W dniu 18 lipca 1942 roku została wystawiona ostatnia sztuka w Domu Sierot pt. „Poczta” Rabindranatha Tagore. Przygotowywała ona wychowanków do świadomej i godnej śmierci. 22 lipca 1942 roku w dniu urodzin Korczaka rozpoczęła się akcja zagłady w getcie.

  21. Z dziennika Janusza Korczaka: Warszawa, 4 sierpnia 1942 roku Podlałem kwiaty, biedne rośliny sierocińca, rośliny żydowskiego sierocińca. Ziemia spieczona odetchnęła. Przygląda się mojej pracy wartownik. Czy go drażni, czy roz­rzewnia ta moja pokojowa o szóstej rano czynność? Stoi i patrzy. Nogi szeroko rozstawił. [...] Pisma, w których współpracowałem, zamykano, zawiesza­no, bankrutowały. Wydawca odebrał sobie życie zrujnowany. A to wszystko nie, że jestem Żydem, ale że urodziłem się na Wschodzie. Smutna mogłaby być pociecha, że i pysznemu Zachodowi nie jest dobrze. Mogłaby być, ale nie jest. Nikomu nie życzę źle. Nie umiem. Nie wiem, jak to się robi. [...] Podlewam kwiaty. Moja łysina w oknie, taki dobry cel. Ma karabin. Dlaczego stoi i patrzy spokojnie? Nie ma rozkazu. A może był za cywila nauczycielem na wsi, może rejentem, za­miataczem ulic w Lipsku, kelnerem w Kolonii? Co by zrobił, gdybym mu kiwnął głową? Przyjaźnie ręką pozdrowił? Może on nie wie nawet, że jest tak, jak jest? Mógł przyjechać wczoraj dopiero z daleka...

  22. Warszawa, 21 lipca 1942 roku Jutro kończę sześćdziesiąt trzy albo sześćdziesiąt cztery lata. Ojciec przez parę lat nie wyrabiał mi metryki. Przeżywałem z tego powodu kilka ciężkich chwil. Mama nazywała to karygodnym niedbalstwem: jako adwokat powinien był ojciec sprawy metryki nie odwlekać. Nazywam się po dziadku, a imię dziadka Hersz (Hirsz). Ojciec miał prawo nazwać mnie Henrykiem, bo sam otrzymał imię Józef. I inne dzieci nazwał dziadek chrześcijańskimi imionami: Maria, Magdalena, Ludwik, Jakub, Karol. A jednak wahał się i zwlekał. Winienem wiele miejsca poświęcić ojcu: realizuję w życiu to, do czego on dążył, do czego dziadek tak dręcząco dążył tyle lat. I matka. Później kiedyś. Jestem i matką, i ojcem. Wiem i wiele dzięki temu rozumiem. Pradziadek był szklarzem. Rad jestem: szkło daje ciepło i światło. Ciężka to rzecz urodzić się i nauczyć żyć. Pozostaje mi wiele łatwiejsze zadanie: umrzeć. Po śmierci może znów być ciężko, ale nie myślę o tym. Ostatni rok czy miesiąc, czy godzina. Chciałbym umierać świadomie i przytomnie. Nie wiem, co powiedziałbym dzieciom na pożegnanie. Pragnąłbym powiedzieć tyle i tak, że mają zupełną swobodę wyboru drogi. Godzina dziesiąta. Strzały: dwa, kilka, dwa jeden, kilka. Może to moje właśnie okna źle zaciemnione. Ale nie przerywam pisania. Przeciwnie: lotniejsza (strzał pojedynczy) staje się myśl.

  23. Ostatnia droga Janusza Korczaka i dzieci… • W dniu 6 sierpnia 1942 roku hitlerowscy okupanci wyprowadzili z Domu Sierot Korczaka, Wilczyńską, wszystkich współpracowników i dwustu wychowanków. • Ostatnim człowiekiem, który widział Korczaka na Umschlagplatzu i chciał mu pomóc był NechumRemba (działacz podziemnej organizacji samoobrony w getcie). • Ostatnią drogę Korczaka i dzieci NechumRemba relacjonuje: „Wszystkie dzieci ustawiono w czwórki, na czele Korczak z oczami zwróconymi ku górze trzymał dwoje dzieci za rączki, prowadził pochód. Drugi oddział prowadziła Stefania Wilczyńska, trzeci - Broniatowska (jej dzieci miały niebieskie plecaki), czwarty oddział - Szternfeld z internatu na Twardej. Były to pierwsze żydowskie szeregi, które szły na śmierć z godnością. (...) Nawet Służba Porządkowa stanęła na baczność i salutowała. Gdy Niemcy zobaczyli Korczaka, pytali: Kim jest ten człowiek”. • Wszyscy zostali wywiezieni w wagonach krytych, zatłoczonych, z okienkami zakratowanymi drutem kolczastym do obozu zagłady w Treblince, niedaleko Małkini.

  24. 6 sierpnia 1942 roku Janusz Korczak wraz z wychowankami został wypędzony na Umschlagplatz.

  25. Więc wszedł pierwszy do bydlęcego wagonu. Wszedł, a może został wepchnięty przez strażnika, Ukraińca, może uderzony kolbą karabinu, kiedy poruszał się zbyt powolnie. Za nim dzieci: Albert, Jerzy, chora na płuca Genia, Felunia, która bardzo kaszlała. Sabinka, cierpiąca na reumatyzm. Czterech Moniusiów. Marylka. Zygmuś, Semi, Abrasza, Hanka, Aronek. którzy podpisali się pod podaniem do księdza Marcelego Godlewskiego przy parafii Wszystkich Świętych, by pozwolił na odwiedzanie kościelnego ogrodu. Jakub, który napisał poemat o Mojżeszu. Marceli, Szlama, Szymonek, Natek, Mietek, Leon, Szmulek, Abuś, którzy prowadzili pamiętniki. Rita, która postanowiła, że nie będzie kradła. Mendelek Nadanowski. który miewał złe sny. Za nimi, przed nimi wychowawcy. Pani Blimka – czyli Balbina Grzyb, żona Felka Grzyba. Pani Saba – czyli Sabina Lejzerowicz, kierowniczka szwalni. Panna Nacia – Natalia Poz, wychowanka Domu Sierot, potem sekretarka, przez wiele lat prowadząca kancelarię Domu. Pani Rózia – Róża Lipiec-Jakubowska, była wychowanka Domu Sierot, potem wychowawczyni. Dora Solnicka – inkasentka Towarzystwa „Pomoc dla Sierot”. Róża Azrylewicz-Sztokman – wdowa po Józefie Sztokmanie. Mała Romcia – jej córeczka. Heniek – czyli Henryk Azrylewicz, brat Róży, pracownik kancelarii. Stary Henryk Asterblum – wieloletni księgowy. Na końcu Stefania Wilczyńska. Podobno to ona dopilnowała, by wzięto kanapki i wodę na drogę.

  26. W wagonie wysypanym dla dezynfekcji chlorem i wapnem mogło się zmieścić sześćdziesiąt osób, oficjalnie strażnicy mieli ładować po sto, nieoficjalnie wpychano do środka dwieście czterdzieści, dwieście pięćdziesiąt. O tym, żeby usiąść, nie było mowy. Stało się w sprasowanym tłumie, bez ruchu, mały otwór pod sufitem nie dostarczał dość powietrza, ludzie zaczynali się dusić, kiedy pociąg stał jeszcze na peronie. Zdarzało się, rzadko, że ktoś z transportu nadludzkim wysiłkiem wspiął się do zakratowanego okienka, wyważył je, wyskoczył w pędzie. Ostatnie zdjęcie Korczaka zrobione w getcie warszawskim 20 wrzesień 1940 r. Jeśli nie wpadł pod koła, jeśli nie został zastrzelony przez strażników jadących na dachu i ocalał, przekazywał relację o męczarniach umierania na stojąco w wagonie, w upale, w oparach dwutlenku węgla wydzielanego przez ludzkie oddechy, o wołaniach: „Wody!”, o walce z własnym organizmem, by nie zemdleć, nie osunąć się na stosy trupów na podłodze. A kiedy wypełniły się wszystkie wagony, zaryglowano drzwi i pociąg ruszył w kierunku Treblinki. W żadnych dokumentach nie został ślad po sierpniowym transporcie dzieci z Krochmalnej.

  27. Janusz Korczak i dzieci w Treblince Na terenie symbolicznego cmentarza w Treblince wśród siedemnastu tysięcy kamieni znajduje się jedno imienne upamiętnienie: JANUSZ KORCZAK (Henryk Goldszmit) I DZIECI. Wychowawca, lekarz stał się symbolem męczeńskiej śmierci deportowanych i zamordowanych ludzi. Janusz Korczak do końca pozostał wierny swoim dzieciom i powołaniu.

  28. Zawsze pamiętajcie o Januszu Korczaku – może nawet najpiękniejszej, najszlachetniejszej postaci w naszej literaturze. Oddał dzieciom wszystko, także własne życie. Nie ma Go wśród żyjących, ale jest wśród nas, obecny poprzez swoje mądre książki.

  29. Od kilku miesięcy nasza szkoła żyła wyborem patrona. Spośród wielu wspaniałych nazwisk, wybraliśmy trzy: Henryk Dietel, Jan Dorman i Janusz Korczak. Ostateczny wybór chyba jednak nikogo nie dziwi, a prezentacja, którą właśnie Państwo obejrzeli, stanowi niejako uzasadnienie owego wyboru. Bo czy ktoś, kto poświęcił życie dzieciom, nie jest idealnym patronem szkoły? Jeżeli jeszcze nie jesteście o tym przekonani, obejrzyjcie ponownie naszą prezentację. Szkoła Podstawowa nr 45 im. Janusza Korczaka – jak to dumnie brzmi…

  30. Szkoła Podstawowa nr 45 im. Janusza Korczaka w Sosnowcu

  31. Opracowano na podstawie prezentacji multimedialnych, wykonanych przez uczniów SP45: • Mateusza Łasińskiego-klasa Vb • Jarosława Bełzy-klasa Vb • Jakuba Zaborowskiego-klas IV b

More Related