Witra
This presentation is the property of its rightful owner.
Sponsored Links
1 / 12

Witraż PowerPoint PPT Presentation


  • 117 Views
  • Uploaded on
  • Presentation posted in: General

Witraż.

Download Presentation

Witraż

An Image/Link below is provided (as is) to download presentation

Download Policy: Content on the Website is provided to you AS IS for your information and personal use and may not be sold / licensed / shared on other websites without getting consent from its author.While downloading, if for some reason you are not able to download a presentation, the publisher may have deleted the file from their server.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - E N D - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Presentation Transcript


Witra

Witraż


Witra

W jednym z dawna zapomnianych muzeów, na frontowej ścianie, na wprost wysokiego portalu wieki temu wstawiono witraż... zamówiony przez jakiegoś władcę miał przedstawiać Uczucie... szukano bardzo długo artysty... wreszcie na dworze pokazał się niewielki, niepozorny chłopiec o dziwnych, patrzących przenikliwie oczach... pokłonił się władcy... spojrzał bardzo przelotnie na małżonkę... zauważył wpatrzone w siebie jej oczy... duże i smutne... z pytaniem zawartym w nich, czy podoła zamówieniu... poprosił, by zamknięto go na miesiąc o chlebie i wodzie i aby nikt, pod żadnym pozorem nie naruszał jego spokoju...


Witra

zwożono kolorowe szkło... ramy wykonane z ołowiu... codziennie rankiem, służba wynosiła po parę wiader potłuczonych szkieł... zza zamkniętych na głucho drzwi dobiegał tylko stuk młotka i szczęk szyb... czas płynął... władca coraz bardziej się niecierpliwił... zniszczonego materiału wciąż przybywało... upłynęło już trzy tygodnie... wtedy zza drzwi padła prośba o bladoróżowe szkło... dostarczono takie na drugi dzień... od tej chwili, w pracowni nie gasło światło... i wciąż słychać było odgłosy wytężonej pracy... trzy dni przed jej ukończeniem, nad ranem zza drzwi wyszedł blady i wymizerowany chłopiec... wskazał ręką za siebie... pokazał służbie, które z zapakowanych skrzyń mają przenieść do budynku, gdzie miał być wstawiony witraż... zasłonięto miejsce pracy ogromnymi, ciemnymi płótnami... tak samo postąpiono z ogromnym oknem na zewnątrz... tam także wisiało olbrzymie płótno...

wolno, nieubłaganie nadchodziła niedziela...


Witra

w niedzielny, słoneczny poranek w budynku zebrał się cały dwór... na samym przedzie siedział władca obok swej małżonki... oczekiwanie zdawało się nie mieć końca...

rozległ się szum... opadło zewnętrzne płótno... na dany przez ochmistrza znak z szumem opadło to, zawieszone w środku...przez salę przebiegł jęk i ścichł... dwór stężał w oczekiwaniu na słowa władcy... ten zbladł w pierwszej chwili... siedział bardzo długo bez ruchu... wreszcie ostrożnie wstał i ruszył ku witrażowi...

powoli wchodził w barwne strugi światła... stanął w nich i patrzył...


Witra

w wielkim oknie zwieńczonym po łuku widniał witraż... na przewalających się ogromnych morskich falach leżała uchylona bladoróżowa muszla... piana rozbryzgiwała się dookoła niej... wnętrze muszli zdawało się lśnić tęczową macicą... w dolnej części widać było perłę... prawie jak naturalną... z delikatnym złotawym połyskiem... padające na nią słońce ukazywało w półcieniach jej wspaniały, kulisty kształt... patrzącym zdawało się, że mogą jej dotknąć... była jak naturalna w tym słońcu i pianach... władca stał oniemiały... coś drgało w jego twarzy... widać było, jak ogarnia go wściekłość... za jego plecami stała nienaturalna cisza...


Witra

odwrócił się raptownie... i jego wzrok padł na twarz małżonki... zobaczył łzy... płynęły błyszcząc w barwnych światłach witraża...ale nie były to łzy rozpaczy... to płakała szczęśliwa ze wzruszenia kobieta... podszedł do niej... przytuleni, stali wpatrzeni w jasny witraż... szczęście kolejny raz zagościło w ich życiu...

tłum za ich plecami oszalał... zaczęto wołać chłopca... szukano go wszędzie... ale ślad po nim zaginął... dowódca straży przy bramie powiedział, że widział jakiegoś chłopca w narzuconym na głowę kapturze opończy... wychodził z miasta poza mury... rozesłano gońców... ale ślad po nim zaginął... witraż wisi w tym oknie do dziś... przypomina, jak zwykłe szkło ożywiło uczucie, które wygasło przed wielu laty... poukładane w kolorowe plamy przywróciło radość życia dwojgu ludziom...

zwiedzający często stają w świetle tego witraża... i zdaje im się wtedy, że za plecami słyszą szum tłumu... czy na pewno to słyszą, czy tylko rzeczywiście im się wydaje?... aby to sprawdzić, trzeba stanąć w tych barwnych smugach...

bez strachu i odważnie... jak oni...


Witra

Tekst, grafika, wykonanie

[email protected]


  • Login